Zorza polarna, arcydzieło natury

Słynny naukowiec Neil de Grasse Tyson  mówiąc o zjawisku zorzy, podkreśla, że za najbardziej zachwycającymi widokami kryją się jedne z najtrudniejszych problemów w fizyce.

Pojawia się na niebie nocą. Światła tańczą, mieniąc się kolorowym woalem, tworząc prawdziwy spektakl. Żadne zdjęcia ani filmy nie oddadzą piękna tego widowiska… Co roku zimą rozświetla pokryte śniegiem górskie szczyty i urokliwe zatoki.

Magiczna łuna była i wciąż jest inspiracją fotografów, artystów, a także źródłem magicznych opowieści. Nic dziwnego, że stała się przedmiotem licznych legend. Symbolika zorzy polarnej jest obecna w brzmieniu szamańskich bębnów ludu Samów. A w ich języku na samo zjawisko jest aż kilka określeń, np. Guovssahas, czyli „światło, które można usłyszeć”. W epoce Wikingów zorze polarne rzucające dziwne, migotliwe smugi światła były zbroją dziewic-wojowniczek – Walkirii. W Szwecji mówiło się o łabędziach, które pewnego dnia postanowiły sprawdzić, który z nich najszybciej doleci na daleką Północ, jednak podczas lotu zabrakło im sił i zamarzły na niebie. Jak głosi legenda ptaki nadal mieszkają wysoko w górze i w momencie, w którym próbują poruszać skrzydłami, powstaje różnobarwna zorza.

A tak mówiąc serio, to niezwykłe zjawisko fizyczne powstaje dzięki Słońcu. To ono podczas wielkich wybuchów wyrzuca w przestrzeń kosmiczną ogromne ilości cząstek elementarnych. A te, zbliżając się do Ziemi, zderzają się z górną warstwą atmosfery wokół bieguna. Uwolniona wówczas energia to właśnie zorza polarna. Kolor światła obserwowanego na niebie zależy od tego, jakie atomy zostaną wzbudzone. Jeśli będą to cząsteczki tlenu, zaobserwujemy światło czerwone lub zielone. Jeśli azot, zorza przybierze kolor purpury, a jeśli zostaną wzburzone lżejsze gazy, jak wodór i hel, będziemy podziwiać „aurorę” w tonacjach niebieskich.

Spośród miejsc w Europie, w których najłatwiej jest uchwycić zorzę, wymienia się: Norwegię, Islandię i okolice rosyjskiego Murmańska. Niestety, można zaryzykować stwierdzenie, że zjawisko jest kapryśne. Same chęci i cierpliwość to za mało. Trzeba mieć przede wszystkim wiele szczęścia, by zobaczyć zorzę polarną. W Norwegii są regiony, gdzie szansa na jej spotkanie jest większa. Takim miejscem są Lofoty i okolice Tromso. W obu krainach można obserwować tę samą zorzę, lecz pod innym kątem. Norwegowie, chcąc skrócić turystom czas oczekiwania na to niezwykłe zjawisko, wymyślili wiele atrakcji towarzyszących. Można wypłynąć nocnym statkiem w morze, wybrać się na śnieżne safari skuterami lub na wycieczkę psim zaprzęgiem. Inna opcja zakłada spędzenie wieczoru w Polarlightcenter, czyli Centrum Zórz Polarnych w Laukviku. Dla odmiany na Lofotach można posłuchać wykładów, a potem udać się na „polowanie” na zorzę albo zapisać się na zorganizowaną wycieczkę, gdzie w towarzystwie innych zapaleńców nie tylko czeka się na zorzę, ale też uczy się ją fotografować – co nie jest łatwą sztuką.

Dużo łatwiej jest dostrzec to niezapomniane zjawisko w Rosji, w okolicach Murmańska, w wioskach dookoła jeziora. Jeżeli komuś zależy na naprawdę niezapomnianych wrażeniach powinien wynająć skuter śnieżny i wybrać się w głąb tundry. Ze względu na ekstremalny charakter takiej wyprawy, jest ona możliwa tylko z przewodnikiem.

Z nocnych świetlnych spektakli słynie również Laponia. Jedną z atrakcji są lodowe hotele, które powstają każdej jesieni. Można powiedzieć, że są niepowtarzalne, bo wiosną ich ściany zwyczajnie się rozpuszczają. W hotelach można spędzić noc na lodowym łóżku pokrytym skórą renifera, oczywiście w puchowym śpiworze, czapce i rękawiczkach, w które goście zostają zaopatrzeni na recepcji. Ci, którym nie wystarczy odwagi na nocleg

w temperaturze poniżej zera, mogą hotel jedynie zwiedzić. Najsłynniejszy zamek śnieżny budowany każdej jesieni, począwszy od 1996 roku, znajduje się w Kemi. Ma śniegowe place zabaw i śniegowe zjeżdżalnie, lodową recepcję i restaurację (dania serwuje się oczywiście z lodowych talerzy), a nawet lodową kaplicę, gdzie zakochani mogą stanąć na lodowym kobiercu, mówiąc sakramentalne „tak”. A potem noc poślubna w śniegowym łożu w apartamencie dla nowożeńców. Przy odrobinie szczęścia można stamtąd wypatrzeć zorzę polarną; według obiegowej opinii przynosi ona szczęście zakochanym, a poczęte tej nocy dzieci są wyjątkowe.