W cieniu koronkowej parasolki

Ludwika XVI

Sielanka przed burzą
„Pasterka chlubna prostotą,
nie szukała wiele umieć,
że piękność trwa wierną cnotą,
dosyć jej było rozumieć…”.

Jednym z przełomowych momentów w historii Europy (i świata) była Wielka Rewolucja Francuska. Pociągnęła za sobą rewolucję w wielu dziedzinach życia, także w modzie. Jeszcze przed zdobyciem  w 1789 roku Bastylii (zdarzenie to zyskało rangę symbolu), styl ubioru i zachowania zaczął się zmieniać. W parze z krytyką panującej monarchii absolutnej, dworu i przywilejów arystokracji szedł przesyt ceremoniałem i reprezentacyjnością. Reformatorzy rozwodzili się nad kosztownością oraz niewygodą wystawnych i skomplikowanych strojów, z których zasłynęła epoka rokoka. Całe pamflety poświęcano dworskim ubiorom i fryzurom, zastanawiając się publicznie, ileż to pieniędzy utopiono w drogich materiałach i wpięto w postaci biżuterii w sztuczne włosy. A skarb państwa pusty, Francja biedna, lud głodny! Krytyce zastanej rzeczywistości towarzyszył sentymentalny kult natury. Propagował go między innymi filozof i pisarz Jan Jakub Rousseau. W książkach opisywał niedościgły ideał prostego człowieka żyjącego na łonie przyrody, prawdziwie moralnego, gdyż nie zepsutego przez cywilizację, któremu obce są dworskie ceremonie oraz hipokryzja wykwintnego towarzystwa. Wykwintne towarzystwo z wielkim entuzjazmem odniosło się do twórczości Rousseau i idei, które głosił. Pisarz stał się modny, zapraszano go na salony jako znakomitość, której poznaniem można się pochwalić. Sam Rousseau nie miał więc dużych szans do końca uwolnić się od cywilizacji, a co za tym idzie – od hipokryzji.

Za panowania Ludwika XVI z dynastii Burbonów we Francji bardzo modna stała się również Anglia i wszystko co angielskie, z wyjątkiem oczywiście kuchni. Zwłaszcza mieszczanie o umiarkowanie reformatorskich poglądach stawiali Anglię za wzór ustroju i obyczajów. Po pierwsze dlatego, że była to monarchia parlamentarna z ograniczoną władzą króla, a nie absolutna ze słabym królem, jak we Francji. Po drugie, park angielski bliższy był sentymentalnemu odczuciu natury niż starannie przystrzyżone i wypielęgnowane krzewy francuskich ogrodów. Wreszcie strój angielski był wygodniejszy i przystosowany do różnych życiowych aktywności w przeciwieństwie do tradycyjnego francuskiego nadawającego się najlepiej na reprezentacyjne okazje. Francuski frak – a właściwie habit, gdyż tak nazywała się ta część garderoby we Francji – szyto z jedwabiu, zwykle
w żywym kolorze. Był długi, obszerny, dodatkowo lekko poszerzony w biodrach. Ciasno wszyte rękawy, zakończone szerokimi ozdobnymi wyłogami, krępowały ruchy. Frak noszono zawsze odpięty, tak że widoczna była jedwabna kamizelka. Dekoracyjne guziki niczego nie zapinały, ale za to, wykonywane niekiedy ze szlachetnych kamieni lub złota, mogły pełnić dodatkową funkcję lokaty kapitału. Do tego panowie zakładali spodnie do kolan, jedwabne pończochy i pantofle z klamerką. Wszystkie części dworskiego stroju obficie zdobiono haftem, klejnotami, a całości dopełniały kaskady koronek droższych niż złoto. W porównaniu z takim ubiorem angielski wydawał się prosty i surowy, za to praktyczny, dostosowany do ziemiańskiego trybu życia. Dopasowany frak, szyty z sukna, z wyłożonym kołnierzem, szalowymi klapami i połami ściętymi ostro i ukośnie, pierwotnie przeznaczony był do konnej jazdy. Później zyskał popularność jako strój na wiele okazji, z wizytami włącznie. Dyktująca zachodniemu światu modę Francja w tych latach zapożyczała wiele elementów z mody angielskiej, nadając im paryski szlif oraz francuskie nazwy. W takiej „paryskiej” wersji stroje rozpowszechniały się na całą Europę, nie wyłączając Anglii. Przykładem może być surdut, wygodne, nieoficjalne, okrycie wierzchnie (stąd nazwa sur tout – nakładane na wszystko), część wiejskiej garderoby angielskiego dżentelmena, która pod francuskim imieniem zachowała popularność niemal do końca XIX wieku.

Pod koniec panowania Ludwika XVI, wraz z ogólną tendencją do oszczędności i prostoty, ozdobność ograniczana była na korzyść praktyczności. Zwężono mankiety rękawów, okrojono poły i skrócono żabot. Korespondent niemieckiego „Journal der Moden” w 1786 roku prosto z Paryża donosił, że poczyniono właśnie najbardziej rozsądną ze wszystkich nowości w męskiej modzie, mianowicie wcięcie fraka dokładnie w połowie jego długości, dzięki czemu dobrze leży i jest znacznie wygodniejszy. Modne stały się stonowane kolory, takie jak szary, brązowy, granatowy. Sam król najchętniej nosił frak tabaczkowy. Aksamit i jedwab powoli ustępowały angielskiemu suknu. Coraz większą popularność zdobywały wzorowane również na angielskich długie spodnie oraz długie buty z wywiniętą górną częścią cholewy. Taki zestaw stanowił nieoficjalną wersję stroju do zaakceptowania w eleganckim towarzystwie tylko rano albo na wsi.

Stroje damskie uległy znacznie większym przemianom niż męskie. Porzucono kosztowne, obsypane klejnotami jedwabne suknie. Nastała moda na tańsze, bawełniane materiały, sztuczną wiejskość i afektowaną prostotę. Ograniczono biżuterię. Uproszczeniu uległa sylwetka, stała się bardziej smukła i zwarta. Zwrot ku idyllicznie rozumianej naturze sprawił, że bardzo modne były pasterskie, słomkowe kapelusze. Jeszcze większą popularnością cieszyły się mieszczańskie z pochodzenia czepki, noszone również przez damy z arystokracji w bardziej ozdobnej wersji. Peruki zarezerwowano na ceremonialne okazje, modne stały się fryzury z naturalnych włosów, coraz swobodniej czesanych.

Styl Ludwika XVI to wczesna odmiana francuskiego klasycyzmu, która pojawiła się w latach 60. XVIII wieku. W architekturze, wystroju wnętrz i meblarstwie powróciła symetria oraz prostota. Odrzucono płynne ornamenty rokoka, wyprostowały się dotychczas wygięte nogi krzeseł. Stosunkowo oszczędna dekoracja wykorzystująca motywy antyczne, naśladująca m.in. freski z Pompei, była drobna i delikatna. Ulubionymi barwami stały się biel, złoto i pompejański róż. W modę weszły pionowe paski zarówno na obiciach mebli, ścian, jak i na tkaninach ubraniowych.